„Tożsamość ulotna” – wystawa, której wernisaż odbył się 14 marca 2026 roku w Sanockim Domu Kultury, była dla mnie ważnym i bardzo osobistym momentem. Pokazałam na niej 30 prac – w różnych formatach i technikach malarskich. Coraz wyraźniej czuję, że ta różnorodność staje się moim znakiem rozpoznawczym. Nie chcę zamykać się w jednej estetyce – sposób malowania zawsze podporządkowuję tematowi i historii, którą chcę opowiedzieć.
Tematem przewodnim wystawy była- a jakże by inaczej – postać kobieca. Tym razem jednak była to kobieta inna niż w cyklu „ONA” – bardziej dojrzała, refleksyjna, pełna niepewności wobec własnej przyszłości. Trochę upozowana, trochę grająca rolę, a jednocześnie zalękniona i krucha. Tym razem z moich obrazów spoglądały na nas kobiety bardziej prawdziwe, bardziej świadome, bardziej dorosłe.
Po raz pierwszy subtelnie w obrazie ,,Trzy gracje i zając,, oraz wyraźniej w pracy ,, Ostatni przejazd ,,zaczęła pojawiać się postać mężczyzny. Przedstawiam go jako dumnego wojownika albo zrezygnowanego starego wiarusa, który na swoim dzielnym koniu rusza do ostatniej walki, wiedząc jak nikłe ma szanse na zwycięstwo. Jest w tych postaciach coś z przemijania, pamięci i pogodzenia z losem.
Na wystawie nie zabrakło również prac abstrakcyjnych, w których główną rolę odgrywa kolor – intensywny, nieoczywisty, budujący nastrój i napięcie. Powróciłam też do tematu koni, którego – na szczęście – nigdy tak naprawdę nie porzuciłam. W najnowszych pracach stają się one dla mnie przestrzenią poszukiwania nowych środków wyrazu, bardziej odważnej kompozycji i ekspresji.
Ogromnie wzruszyła mnie obecność wielu sanockich artystów. Już sam fakt, że przyszli był dla mnie komplementem a ciepłe słowa, które usłyszałam po wernisażu dały mi ogromną motywację. Ten wieczór po raz kolejny uświadomił mi, jak bardzo jestem na swoim miejscu właśnie w takich chwilach. Szkoda tylko, że tak długo musiałam na nie czekać. Ale może tak właśnie miało być. Dziś mogę malować naprawdę i w zgodzie z samą sobą.







